Driving Home For Christmas cz. 4

War is over. Let’s have a nice cup of tea. Jeśli nie wiesz, dlaczego wojna się już skończyła, to przeczytaj to.

To już ostatni odcinek. Dziś Wigilia, więc możemy sobie pofantazjować.

Październik’44. Zagłębie Ruhry zajęte, niemiecki przemysł wojny już nie napędza,  III Rzesza kapituluje pół roku wcześniej, niż miało to miejsce w rzeczywistości. Alianccy żołnierze wracają na Święta do domów… Czytaj więcej

Driving Home For Christmas cz. 3.

Nie, oczy Was nie mylą.

Na tym zdjęciu naprawdę widać amerykańskiego spadochroniarza, który transportuje zaopatrzenie (dwa tzw. Pakiety A4) na trójkołowym rowerze w trakcie operacji Market – Garden (wrzesień 1944 r.).

Choć, OK, trochę to tak wygląda, jakby w czapce Mikołaja woził prezenty. Ale to na hełmie to nie pompon, tylko osobista apteczka pierwszej pomocy, a taśmy na pakunkach to tak dla bezpieczeństwa i wygody transportu.

Tylko dlaczego nie wiezie tego jeepem, choć w tle widać liczne pojazdy?

Może dlatego, że nie ma w nich paliwa? Jeśli nie wiesz, dlaczego baki pojazdów są już puste, to zerknij tutaj. Czytaj więcej

Driving Home For Christmas cz. 2.

Kluczyki do czołgu już w stacyjce, odpalamy i… i nie odpala. Bo nie ma paliwa. Jeśli nie wiesz, gdzie podziało się paliwo, to powinieneś najpierw przeczytać to. Czytaj więcej

Driving Home For Christmas cz. 1.

Na comiesięcznym otwartym spotkaniu Planszowego Opola w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Opolu rozegraliśmy kolejną partię w 1944: Monty vs. Patton –  Wyścig do Renu. DarkBogas grał Montym (czerwony, GB), ja Bradleyem (biały, USA), a Krzychu Pattonem (niebieski, USA).

Po rozstawieniu, gracze losują kolejność ruchów dla całej partii. Ja zaczynam. Dobrze, to gra o wyścigu, miło być pierwszym. Czytaj więcej

Finish it!

Boże Igrzysko: Dzieje Rzeczypospolitej Szlacheckiej wyprzedała się do końca 2011 r. Nasza pierwsza prawdziwa gra, do tego doceniona przez graczy (no bo nakład się wyprzedał) i środowisko (no bo Gra Roku 2011), więc święto. No i pytanie – co dalej z tytułem, panowie bracia?

Odpowiedź padła szybko, bo w maju 2012 r., gdy niszczyliśmy nasze prototypy. Destrukcja jest zawsze twórcza.  Już „na wyjeździe” Jaro zagadał nas jeszcze z pewną koncepcją mechaniki. Nie minął miesiąc, a Waldek miał już z tego szkic gry, następcy Bożego Igrzyska.

W sierpniu miał już prototyp. Czytaj więcej